Takachiho

Kolejną miejscowością w której się pojawiliśmy była niewielka (w skali Japonii) mieścina – Nobeoka. Nasze przybycie wywołało niemałe poruszenie wśród mieszkańców, którzy nieczęsto widują turystów, zwłaszcza białych (że nie wspomnimy o blondynkach 😉 ). Nawet nie kryli swojego zaskoczenia i zaciekawienia, przypatrując nam się otwarcie. W jednym ze sklepów, w.którym kupowaliśmy owoce, natrafiliśmy na Japonkę mówiącą nieco po angielsku. Jak się dowiedziała, że jesteśmy z Polski zapytała „jak to się stało, że tu trafiliśmy”, podkreślając to jako rzecz niezwykłą. Byla tak zachwycona spotkaniem z nami, iż na koniec podarowała nam kilka pomarańczy ze swojego sklepiku (wyjątkowo słodkich i soczystych).

Następnym etapem naszej wyprawy było mityczne miasteczko Takachiho, znajdujące się niemalże w centrum wyspy Kyushu, w regionie górskim, niedaleko jednego z najbardziej aktywnych wulkanów na świecie – Aso (który odwiedzimy niebawem 🙂 ). Od pierwszych chwil dało się wyczuć inną atmosferę tego miejsca, którą pogłębiały często spotykane kamienne rzeźby nadgryzione zębem czasu oraz wiekowe drzewce. Szlak rozpoczęliśmy od dotarcia łódką do wodospadów z ciepłych wód wulkanicznych. Następnie ruszyliśmy szlakiem wzdłuż kanału wodnego przepływającego wśród skał, podziwiając malownicze kamienne mosty, które zaprowadziły nas do ponad 500-letniej świątyni shintoistycznej. Mieliśmy tam okazję obserwować obrządki religijne nie znanej nam do tej pory japońskiej wiary, które wywarły na nas duże wrażenie, dając wiele do myślenia.

Privacy Preference Center