Psiloritis, inaczej zwany Timios Stavros, to najwyższy (2456 m n.p.m.) szczyt Krety. Jego widok podziwialiśmy codziennie z tarasu naszego lokum, aż w końcu postanowiliśmy, że chcemy spojrzeć w drugą stronę: ze szczytu w dół.
Wejście na szczyt jest dość sporym wyzwaniem, ale i sam dojazd do Lakkos Migerou, czyli płaskowyżu, z którego wiedzie jeden ze szlaków, dostarcza sporo emocji. Do opisanych wcześniej „atrakcji” drogowych, jak kręte, wąskie i strome podjazdy oraz stada zwierząt dochodzą prawdziwe osuwiska skalne, zmieniające fragmenty drogi w szutrowy szlak.
Sama wędrówka na szczyt również nie należy do najłatwiejszych, gdyż do pokonania czeka 900 m w górę szlakiem początkowo kamiennym, który przechodzi w ledwo widoczną wśród osuwających się kamieni ścieżkę. Nie dość, że trzeba uważać pod nogi to jeszcze przeszkadzają owce, wypoczywające, jakżeby inaczej, na szlaku. Nasze próby przegonienia ich zostały błyskawicznie przerwane przez wzrok barana jednoznacznie wskazujący, kto tu rządzi. Pozostało nam przedzieranie się przez boczne osuwiska, ponieważ woleliśmy nie zadzierać z rogatym królem. Żeby było zabawniej, takich spotkań mieliśmy co najmniej kilka, na szczęście jedyne obrażenia, jakie odnieśliśmy to urażona z przymusu ustąpienia owcom duma i kilka dodatkowych kropel potu.
Musimy przyznać, że widok, który zobaczyliśmy ze zdobytego szczytu, wart jest każdego wysiłku. Można dostrzec zarówno wybrzeża na północy i południu wyspy jak też pozostałe pasma górskie Krety. Widok jest tym przyjemniejszy, że mogliśmy podziwiać go wyłącznie w towarzystwie dzikich kóz, ewidentnie pilnujących porządku na szczycie 😊. Dlaczego tak niewiele osób dociera w to urokliwe miejsce – nie wiemy.
Nasyciwszy oczy pięknym widokiem ruszyliśmy w drogę powrotną, która okazała się nie mniej wymagająca niż podejście, a to za sprawą ciągle osuwających się spod stóp kamieni.
O tym, że wejście na szczyt najwyższej góry Krety jest nie lada wyczynem dowiedzieliśmy się po powrocie do naszego domu, gdzie właścicielka była pod wielkim wrażeniem naszego osiągnięcia i bardzo nam gratulowała. Możemy więc z dumą powiedzieć, że górę Psiloritis obejrzeliśmy z każdej strony.















































































