Będąc w mieście Luang Prabang udaliśmy się codziennym środkiem komunikacji, czyli rozklekotanym wozotukiem, nad wodospad Kuang Si. Po drodze minęliśmy lokalną ekipę remontującą drogi, nie sposób było wam jej nie pokazać – jakie drogi taka ekipa 😊.
Sam wodospad jest położony pośród wzgórz otaczających miasto. Swój błękitny kolor zawdzięcza składowi skał, po których spływa. Jego charakterystyczną cechą są liczne półki, a właściwie baseniki, w których gromadzi się woda. Mimo suszy panującej w Laosie sam wodospad prezentował się nad wyraz okazale, więc z miłą chęcią podążaliśmy szlakiem prowadzącym wzdłuż całej jego rozciągłości. Wspaniały odpoczynek od 37 stopniowego upału panującego w tym regionie.
Pod koniec dnia zagłębiliśmy się w uliczki Luang Prabang zwiedzając przy okazji kilka interesujących świątyń. Najtrudniejsza do zdobycia była świątynia Wat Tham Phousi, do której prowadziło 328 wysokich kamiennych schodów. Była to dla nas doskonała rozgrzewka przed czekającą nas w najbliższym czasie wędrówką przez dżunglę.

































