Drugi dzień w wiosce słoni rozpoczęliśmy o świcie. Przy wschodzie słońca oczekiwaliśmy na łódź, która dowiozła nas do miejsca, w którym dnia poprzedniego pozostawiliśmy nasze podopieczne na nocleg. Niemało czasu zajęło nam znalezienie stada pośród dżungli. Ostatecznie udało nam się wypatrzeć całą gromadę pośród nieźle przetrzebionego już z zieleni lasu. Cała jedenastka słonic, kiedy nas dojrzała, z zainteresowaniem podniosła trąby wydając z siebie przedziwne dźwięki na powitanie, żadna z nich jednak nawet nie drgnęła. Dopiero kiedy zaczęliśmy wołać po imieniu nasze podopieczne, obie ruszyła w naszą stronę. Kiedy już do nas dotarły, rozpoczęły rytuał obwąchiwania i ocierania trąbami, sprawiając przy tym wrażenie bardzo radosnych. Po takim miłym przywitaniu ruszyliśmy w stronę rzeki na poranną kąpiel.

W trakcie mokrej zabawy, która zajęła niemało czasu ze względu na rozmiary pieszczochów, mahouci – opiekunowie opowiadali nam ciekawostki o słoniach. Od nich dowiedzieliśmy się, że te giganty boją się małych stworzeń, takich jak myszy, węże czy ptaki 😊. Wbrew swoim rozmiarom są bardzo ciche, delikatnie stąpają po ziemi. Niesamowicie zaskoczył nas fakt, że słonie są jednymi z najcichszych zwierząt w dżungli. Ich trąby służą nie tylko jako nosy ale też jako sprawna dłoń do podawania sobie jedzenia i wody, jak również silne ramię do łamania drzew i pokonywania przeszkód. Niestety czasem bywają niezgrabne, ponieważ mają słaby wzrok i w sytuacji cofania się lub obracania nie widzą przeszkód. Stąd też wzięło się przysłowie „słoń w składzie porcelany”.

Po zakończeniu kąpieli udaliśmy się na zasłużone śniadanie, najpierw nasze w „romantycznej kawiarence” nad brzegiem rzeki. Następnie wróciliśmy do naszych słonic, aby je nakarmić frykaskami takimi jak trzcina cukrowa i pędy ananasa. Był to czas na zabawy i pieszczoty, ale też i niestety powolne pożegnanie. Szkoda, że ten czas tak szybko przeminął. Było to dla nas wspaniałe przeżycie, pełne wzruszeń i radości.

Kiedy żegnaliśmy się z naszymi opiekunami, Kai Sonem i Vilachitem, usłyszeliśmy wiele miłych słów na temat naszej otwartości i miłości do zwierząt. Podobno rzadko zdarzają się ludzie z, jak to ujęli, otwartym sercem dla słoni. Naszym marzeniem jest powrócić kiedyś do tego miejsca.

Privacy Preference Center