Miasto leży w północnej części Krety, w połowie drogi biegnącej z Heraklionu do Chanii. Mimo górskiego charakteru, okolice Retimno są dość gęsto zaludnione, w przeciwieństwie do regionu Amari, w którym mieszkamy. Położone na zboczach górskich domy sprawiają wrażenie otoczonych sadami owocowymi i gajami oliwnymi.
Zwiedzając miasto napotkaliśmy na starówkę z wąskimi uliczkami, pełnymi malowniczych kawiarenek, obsypanych kolorowymi kwiatami zwieszającymi się tuż nad głowami. Przechadzając się nimi napotkaliśmy na liczne zabytki tureckie i weneckie. Naszą uwagę najbardziej przykuł stary port wenecki z zabytkową latarnią. Przechadzając się jego brzegiem zostaliśmy zaproszeni przez starego rybaka do jego rodzinnej tawerny, aby posmakować przepysznych owoców morza i poczuć iście wenecki klimat.
Nauczeni doświadczeniem z Florencji, by uniknąć zwiedzania w środku upalnego dnia, w godzinach mocno popołudniowych udaliśmy się do górującej nad miastem potężnej fortecy weneckiej.
Fortezza została zbudowana w XVI wieku przez Wenecjan, miała służyć obronie miasta przed atakami piratów, a głównie bezpieczeństwu weneckich dygnitarzy. Mury długie na 1,3 km i grube na 1,7 metra układają się w kształt zbliżony do gwiazdy.
Wracając wieczorową porą z fortecy ponownie przespacerowaliśmy się po malowniczych uliczkach Rethymnonu, które wyglądały zupełnie inaczej niż za dnia. Kilka sklepików się już zamknęło, zapaliły się lampiony a kawiarnie wystawiły stoliki w oczekiwaniu na gości. Znacznie zmniejszyła się ilość spacerujących turystów, co nadało miastu spokojny klimat.
Wędrując uliczkami usłyszeliśmy w pewnym momencie dźwięki greckiej muzyki, które przywiodły nas do sklepu z oryginalnymi, kreteńskimi instrumentami. Właściciel sklepiku okazał się wielkim pasjonatem tradycyjnych greckich instrumentów, które zresztą własnoręcznie tworzył. Kiedy zaczęliśmy zadawać mu dociekliwe pytania na temat jego dzieł, tak się ucieszył, że przekazał nam wiele ciekawych informacji i wykonał mini koncert na kilku instrumentach, tłumacząc historię każdego z nich. Był to niezwykle miły akcent kończący dzień pełen wrażeń.




























