Podwodny spacer

Nasze ostatnie przygody na trudnym, pustynno-kamiennym terenie Lanzarote skłoniły nas do odpoczynku nad wodą, a właściwie pod wodą… Postanowiliśmy odbyć podwodny spacer by poznać miejsce, gdzie szansa na spotkanie życia jest znacznie większa niż na lądzie.
Zanim wkroczyliśmy do oceanu instruktor przeprowadził z nami szkolenie dotyczące sposobu zachowania się oraz komunikacji pod wodą. Następnie całą grupą, gdyż oprócz nas na podwodny spacer wybrała się również 4-osobowa rodzina, przebraliśmy się w skafandry i ruszyliśmy na plażę, skąd mieliśmy wkroczyć w głąb Atlantyku.
Pierwsze emocje pojawiły się w momencie nakładania hełmu, który umożliwiał podwodne spacery. Ten 40-kilogramowy sprzęt podłączony przewodem do butli tlenowych dosłownie wepchnął nas pod wodę. Po chwili dezorientacji okazało się jednak, że umożliwia on nam swobodne oddychanie, a gdy weszliśmy głębiej jego masa przestała być odczuwalna. W tym momencie mogliśmy już spokojnie rozpocząć zwiedzanie podwodnego świata. I rzeczywiście, w ciągu kilku pierwszych minut spotkaliśmy znacznie więcej żywych organizmów niż podczas kilku dni na lądzie. Ryby, które pływały wokół nas nie przejawiały żadnego strachu spowodowanego naszym pojawieniem się w ich świecie. Wręcz przeciwnie, były nami zainteresowane a nawet nas podskubywały.
Inne stworzenia, choć nie uciekały przed nami, to raczej nie zbliżały się samoistnie. Towarzyszący nam nurkowie przechwycili jednak kilka z napotkanych okazów takich jak czarna kolczatka, olbrzymi ślimak morski czy rozgwiazda oraz inne ciekawe stworzonka, i zaprezentowali je nam. Instruktarz, jaki mieliśmy udzielony jeszcze na lądzie obejmował również sposób obchodzenia się z żyjątkami oceanicznymi, wiedzieliśmy więc jak je chwytać by nie zrobić im krzywdy.
Musimy przyznać, że była to jedna z najciekawszych, a zarazem najspokojniejszych atrakcji, które spotkały nas na wyspie i z pewnością polecamy ją każdemu.

Privacy Preference Center