Jednym z najciekawszych miejsc, które zwiedziliśmy na wyspie był park narodowy Timanfaya, najlepiej oddający wulkaniczny charakter Lanzarote. Piekło, które stworzyło ten krajobraz, jest wciąż ukryte pod ziemią. Dowody na to przedstawiają pracownicy parku, wsuwając kępę trawy w głąb ziemi, by po chwili zapłonęła, czy też wlewając do szczeliny wodę, która natychmiast wraca w postaci wybuchającej pary. Niestety, z powodu surowości i dzikości terenu jedyną możliwością zwiedzenia parku jest wyprawa autokarem. Faktycznie obraz, który nam się ukazał, był iście przerażający. Przedstawiał on potęgę żywiołu, który miał potężny wpływ na wygląd wyspy. Teraz już wiemy, dlaczego na Lanzarote jest tak mało roślin i zwierząt. Znaczna jej część przypomina bardziej księżyc niż planetę Ziemia…