Kioto

Choć naszym celem zwiedzania było Kioto, to zatrzymaliśmy się w Osace, mieście sąsiadującym z Kioto, uważanym za przodujący w Japonii ośrodek biznesu. Na pierwszy rzut oka Osaka jest miastem bardzo nowoczesnym, niestety było to też pierwsze miejsce, w którym zobaczyliśmy biedę oraz bezdomnych mieszkańców – niesamowite zderzenie cudownego bogactwa z przykrą prozą życia.

Kioto to miasto bardzo popularne wśród turystów z powodu licznych świątyń oraz dzielnicy Gion, utrzymanej w tradycyjnym japońskim stylu, w której przy odrobinie szczęścia można napotkać prawdziwe gejsze oraz rdzennych mężczyzn w kimono. Drewniana zabudowa, wąskie uliczki oraz liczne schodki zaprowadziły nas do nieznanych turystom zakamarków. Warto było kluczyć pośród nich aby zgubić tłumy, które codziennie odwiedzają Kioto, przytłaczając swoją liczebnością atmosferę tego jakże pięknego miejsca.

Równie ciekawym doświadczeniem, obarczonym jednak przeciskaniem się przez jeszcze większy tłum niż spotykany przy popularnych miejscach widokowych, była wędrówka przez bazar miejski. Mogliśmy tutaj nie tylko zobaczyć ale i popróbować różnych regionalnych przysmaków. Wojtek zjadł mocno polecaną w tym regionie surową, krwistoczerwoną ośmiornicę nadziewaną ugotowanym żółtkiem z jaja kurzego (bardzo smaczną!), Beata natomiast zjadła coś, o czym stara się zapomnieć do dziś, pominiemy więc detale… 🙂

Privacy Preference Center