W niedzielny poranek udaliśmy się do dawnej stolicy Lanzarote, miasta Teguise, które jest jednym z najstarszych miast na wyspie. Powodem naszej wyprawy był cotygodniowy targ uważany za jeden z największych na całych Wyspach Kanaryjskich. Nie jest to zwyczajny bazar, ponieważ jest połączony z występami folklorystycznymi lokalnych mieszkańców. Oczywiście nie mogliśmy przepuścić takiej okazji do poznania ich kultury.
Wędrując pomiędzy kramikami dostrzegaliśmy wiele rzeczy wykonanych ręcznie z materiałów dostępnych na wyspie takich jak glina, skały magmowe, kamienie czy muszle. Każdy rzemieślnik tworzył unikalne dzieła, które w zasadzie nie powtarzały się na innych stoiskach. Wszystkie upatrzone rzeczy musieliśmy kupować od razu, ponieważ ponowne odnalezienie kramiku było bardzo trudne.
Targ to również doskonała okazja do próbowania rozmaitych produktów lokalnego wyrobu, takich jak kozie sery, sosy, wypieki i wina. Nie wszystkie sery dały się zjeść, niektóre z nich były dość osobliwe w smaku. Natomiast sosy były bardzo ciekawe, na ogół pikantne z wiodącą nutą czosnku i papryki. Równie interesujące były dżemy na bazie kaktusów i aloesu. Owoce z pozoru wyglądające jak u nas smakowały zupełnie odmiennie. O winach napiszemy więcej w kolejnych postach ponieważ wybieramy się niebawem na doroczne dożynki winiarskie.
Niestety jak na każdym targu, również i tu wkradły się podróbki znanych marek, takie jak koszulki, okulary, zegarki i inne gadżety.
Sąsiadujący kontynent afrykański dał się odczuć na tym targu. Czarnoskórzy sprzedawcy również oferowali rękodzieła ze swojej kultury, które z chęcią podziwialiśmy.