Pierwszym miejscem, do którego udaliśmy się po zaaklimatyzowaniu się w nowym otoczeniu był malowniczy region płaskowyżu Bolaven Plateau, gdzie zatrzymaliśmy się na kilka dni w ośrodku znajdującym się tuż przy wodospadzie Tad Fane. Nie bez powodu wybraliśmy to miejsce, ponieważ dosłownie z okien naszej chaty, w której mieszkaliśmy, mogliśmy podziwiać jeden z najwyższych wodospadów w południowej Azji.
Jest to region porośnięty rdzenną dżunglą poprzecinaną rzekami i urokliwymi wodospadami. Chcąc poznać lepiej tą okolicę wybraliśmy się najpierw drogą wiodącą przez wioski do wodospadu Tad Yuang. Droga do niego była uciążliwa, ponieważ panował upał przekraczający 37 st. C., jednak widok samego wodospadu jak też chłodna bryza bijąca od niego wynagrodziły nam trudy wędrówki. Po dłuższym wypoczynku udaliśmy się z powrotem do naszego ośrodka, z którego wcześniej obserwowaliśmy z oddali tajemniczy wodospad.
Zachwyceni jego urokiem postanowiliśmy zobaczyć go z innej perspektywy. Sięgnęliśmy po dość ekstremalną przejażdżkę tyrolką 250 metrów nad lasem okalającym wodospad Tad Fane. Składała się ona z czterech sekcji pozwalających podziwiać jego piękno z różnych wysokości oraz stron, dokładając do tego ogromną dozę adrenaliny. Na szczęście towarzyszyli nam dwaj nieco zwariowani instruktorzy, którzy przerwach pomiędzy jazdami opowiadali nam o okolicy i wodospadzie. Od nich dowiedzieliśmy się, że nie można do niego w żaden sposób dotrzeć i można go oglądać tylko z lotu ptaka lub nomen omen formy dla śmiałków, którą wybraliśmy, czyli szaleńczego przejazdu tyrolkami.
Warto było! Niesamowite doświadczenie!



























