Burgos to zabytkowe miasto w północnej Hiszpanii, położone nad rzeką Arlanzón.  Postanowiliśmy zawitać do tego ciekawego miejsca w zasadzie z powodu sentymentu do znanych już nam hiszpańskich klimatów. Mały kilkudniowy przerywnik na ziemi  Królestwa Kastylii i Leónu dodał nam wigoru do dalszych przygotowań związanych ze zbliżającym się wyjazdem do Wietnamu. Burgos, małe miasteczko mające wiele zabytkowych budowli zachęciło nas do długich spacerów. Ciekawa mieszana zabudowa, liczne place i  wąskie uliczki ukazały nam klimat  hiszpańskiej północy.

Największe wrażenie wywarła na nas usytuowana przy głównym placu miejskim okazała gotycka katedra Świętej Marii.  W przeciwieństwie do wcześniej odwiedzonej Barcelony, Burgos pięknie wkomponował nowoczesną architekturę w stojące od wieków budowle. Na szczęście w tym regionie Hiszpanii szacunek do zabytków jest zdecydowanie większy. Każdy obiekt będący perełką kulturową tego miasta jest szczególnie podkreślony, odnowiony a wręcz wypielęgnowany. Co więcej pięknie podświetlony po zmroku, czego nam zabrakło w Barcelonie. Ciekawym miejscem w Burgos był  klasztor Cartuja de Miraflores, położony tuż za miastem. Z racji obowiązującej tam klauzuli, która między innymi zabrania mieszkającym w nim mnichom kontaktu z ludźmi z zewnątrz, mogliśmy go odwiedzić w ściśle określonej godzinie. Co więcej mieliśmy możliwość otrzymać jedynie dostęp do kaplicy i kilku mniejszych sal. Na szczęście cierpliwość i pokora dla tego miejsca zaprowadziła nas na maleńki, przypadkowo znaleziony dziedziniec, na którym mogliśmy zaczerpnąć oddech w chłodnym powietrzu okalających nas murów. Ku naszemu zaskoczeniu w pewnej chwili do naszych uszu dobiegł niesamowity dźwięk śpiewów w wykonaniu mieszkających w klasztorze mnichów. Niestety nie mogliśmy ich zobaczyć choć byli tuż obok nas. Naszą wyobraźnię podsycało echo niosące przejmujące dźwięki.  Mnisi tego klasztoru ubrani są w białe obszerne szaty, wielkie kaptury zakrywające ich  głowy oraz długie rękawy które  jedynie obnażają czubki palców.  Musimy przyznać, że wizyta w tym miejscu była niezwykłym  doświadczeniem.

Każdego wieczoru dawaliśmy się ponieść radosnej atmosferze mieszkańców Burgos. Chętnie zaglądaliśmy do ulicznych restauracyjek aby popróbować regionalnych przysmaków.  Z zaciekawieniem przyglądaliśmy się tubylcom wypoczywającym w zacienionych alejach. My również uciekaliśmy tam od codziennego upału. Naładowani pozytywną energią tego miejsca wróciliśmy do rodzinnego kraju oraz  przygotowań do kolejnej wyprawy.

Burgos Gallery

Privacy Preference Center